Ile Was tu było

wtorek, 31 grudnia 2013

Sylwestrowy IMAGINE z Liamem ;*


Zapowiadała się kolejna, samotna noc. Sylwester. A przynajmniej tak myślałam na początku. Postanowiłam wyjść z domu choć raz od tak bardzo dawna. Po śmierci mojej najdroższej na świecie starszej siostry nie miałam ochoty na nic. Dziś postanowiłam to zmienić.
Ubrana w obcisłą, czarną sukienkę, czarne szpilki oraz z delikatnymi lokami i stosownym makijażem chwyciłam torebkę, wyszłam i udałam się do mojej kumpeli na imprezę.
Na imprezie było wielu moich znajomych, witali się ze mną, nie mogli uwierzyć że jestem. Był tam także chłopak, który już od bardzo dawna mi się podobał, Harry.

                                                                     ***
Impreza się rozkręcała, a ja po paru piwach stałam się bardziej śmiała i zaczęłam się bawić z resztą.
W pewnym momencie podszedł do mnie Liam, zaczęliśmy rozmawiać. Spostrzegłam jednak, że Hazza udał się do stołu z napojami, wreszcie wolny od tych wszystkich natrętnych dziewczyn. Postanowiłam ruszyć do niego, nie zważając na zatroskanego Liama. Brałam sprawy w swoje ręce.
Zaczęłam rozmowę z Harrym. On jest taki przystojny i uroczy. Zaczęliśmy coraz bardziej ze sobą flirtować. Zaczęła się właśnie jego ulubiona piosenka, więc zaprosił mnie do tańca. Złapał mnie w tali, przyciągając do siebie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy tańcząc wśród tłumu. Czułam już jego oddech. Te jego boskie loczki, zielone kocie oczy wpatrujące się we mnie z tajemniczym błyskiem. W końcu zaczęłam:
- Harry, wiesz. Muszę ci się do czegoś przyznać - westchnęłam.
- Huh? - mruknął chłopak.
- Widzisz, ja... - przełknęłam ślinę - ja coś do ciebie czuję, już od..dawna - skończyłam z ulgą.
- Jesteś piękną i słodką dziewczyną, wiesz? - pogładził mnie swoją dłonią po poliku, po czym zaczął zbliżać swoje usta do moich. Po chwili czułam już smak jego warg. Zaczął całować mnie namiętnie, ale delikatnie.
Gdy przerwaliśmy, z trudnościami łapałam oddech. Spojrzałam na niego z uśmiechem. Nagle ktoś włączył bardziej skoczny kawałek, nastąpiła zmiana partnerek i zostaliśmy rozdzieleni. Po zakończeniu tańca próbowałam go znaleźć. Zniknął. Rozpłynął się, tylko że jak to możliwe?
Udałam się na górę, przeszywając uważnym okiem korytarz. Już miałam się odwrócić i zejść z powrotem na dół, gdy przez uchylone drzwi mignęła mi smuga słabego światła. Zajrzałam tam i zamarłam. To był Harry, z jakąś inną laską. Całowali się namiętnie,  a dziewczyna zaczęła rozbierać loczka z jego koszuli i reszty górnej odzieży. Nie chciałam patrzeć na to, co będzie dalej. Jak najciszej zbiegłam w dół, ze łzami w oczach. Ja wyznałam mu miłość, myślałam, że on też coś do mnie czuje. Ale on postanowił wybrać jakąś inną laskę i Bóg wie co z nią tam robić.
Biegnąć w stronę łazienki wpadłam na kogoś.
- Hej, dlaczego płaczesz. Nic ci się nie stało - usłyszałam łagodny głos, mówiący z nutą troski. To był Liam.
- Nie teraz, chcę być sama - wyjąkałam, ocierając łzy.
Wparowałam do łazienki i spojrzałam w lustro.
- Mogłaś się tego spodziewać, idiotko - powiedziałam do siebie. Szczęście nie dopisywało mi w miłości. Zaczęłam przemywać moją twarz. Wyciągnęłam z torebki kosmetyki do zmywania makijażu. Potem wspięłam się na parapet i przytulając do kąta zastanawiałam się nad tym wszystkim. Mogłam nie ruszać się dziś z domu, nie musiałabym cierpieć. Usłyszałam, jak ktoś otwiera drzwi, nie obchodziło mnie to. Po chwili jednak poczułam na swoim ramieniu ciepłą dłoń.
- Zostaw mnie - warknęłam. Nie wiedziałam kto to, mimo to i tak nie miałam ochoty rozmawiać.
- Emily, powiedz mi, co się dzieje.
Odwróciłam twarz w stronę chłopaka.
- Liam, proszę. Na prawdę nie chcę z nikim rozmawiać.
Chłopak mimo tego nie miał zamiaru się stąd ruszyć.
- Widziałem Was, ciebie i Harry'ego. Przykro mi - rzekł - Powinienem cię ostrzec, ostatnio zabawia się z kim popadnie.
Po tych słowach przytulił mnie lekko, po czym wziął mnie na ręce i postawił na nogi.
- Choć, już wszyscy zbierają się na dworze, zaraz będą puszczać petardy.
Nie mogłam mu odmówić. Poszłam za nim.
Zaczęło mi być zimno, moja kurtka nie była zbyt ciepła, a gdy szłam na imprezę, było też o wiele cieplej niż teraz.
- Zimno ci? - kiwnęłam głową po pytaniu chłopaka - Masz moją - rzekł z uśmiechem, zdejmując z siebie cieplutką kurtkę, a następnie otulając nią mnie.
- Nie przejmuj się, jeszcze 5 minut i wracamy do środka - szepnął, zagrzewając ręce, po czym kontynuował:
- Słuchaj, pewnie jesteś tym wszystkim zmęczona, ale muszę to w końcu z siebie wyrzucić, bez względu na twoją reakcję - powiedział, po czym ja zrobiłam zdezorientowaną minę. Nie wiedziałam o co chodzi.
- To takie moje postanowienie, jakby noworoczne. Obiecałem sobie, że wreszcie to z siebie wyduszę - uśmiechnął się, wpatrując się w buty - Kocham cię - tym razem powiedział to patrząc mi prosto w oczy.
- Em, co zamierzasz z tym zrobić? - palnęłam, nie wiedząc jak mam zareagować.
Chłopak złapał mnie za ramiona i zaczął:
- Ty nie wiesz, ile razy skradałem się rano pod twój blok, by ujrzeć cię w drodze do sklepu, choć to trochę dziwne. Kocham patrzeć na ciebie śmiejącą się, szczęśliwą i jestem smutny, gdy ty płaczesz. Kocham cię w makijażu i  bez niego. Kocham cię taką, jaką jesteś, rozumiesz? Od dawna to w sobie skrywałem. Wiem, że ja jestem dla ciebie tylko przyjacielem, to boli, ale musiałem to powiedzieć - rzekł lekko załamanym głosem. Czyżby w jego oku błyszczała teraz łza?
A jednak jest ktoś, kto na prawdę mnie kocha.
- Och, Liam - powiedziałam, łapiąc go za kołnierz i pociągając do siebie. Pocałowałam go. Krótko i delikatnie. Poczułam wtedy takie niesamowite uczucie. Dreszcz i motyle w brzuchu. Zupełnie inaczej, niż przy pocałunku z Harrym. Wtedy zrozumiałam, że jedynym chłopakiem, którego potrzebuję i którego kocham jest Liam. Zawsze starał się być przy mnie, byłam taka głupia że nie zauważyłam tego wszystkiego wcześniej.
- Ja też cię kocham. Wreszcie to zrozumiałam - szepnęłam mu do ucha.
Nagle na niebie wybuchły różnokolorowe petardy. Patrzyłam na nie z zapartym trzem, przytulając się do tym razem właściwego chłopaka.
- To będzie dobry rok - powiedziałam, po czym stając na palcach cmoknęłam czule Liama w nos.



                                                        KONIEC

  /Mam nadzieję, że Wam się podoba :) Napisałam tego imagina na prośbę pewnej dziewczyny, jednej z naszycz sióstr ;) Komentujcie, proszę ;)

A tak poza tym, to życzę Wam udanego Sylwestra! Miłej zabawy! A w zbliżającym się nowym roku wiele szczęścia, sukcesów, nowych przyjaciół, mile spędzonych chwil oraz aby Wasze grono na tym blogu się powiększało <3 ;) 

piątek, 13 grudnia 2013

'Uwierzyć w szczęście' Rozdział 5

Wiem, nie w terminie. Ale nadchodzi weekend. Zamierzam to nadrobić :) Przepraszam za długą nieobecność.


Tak, jego oczy...
Nie wiem sama ile czasu już minęło. Wiem tyle, że oprócz nas wszyscy tańczą.
W pewnym momencie Harry przerwał to zamyślenie przyciągając mnie bliżej do siebie. Po chwili zaczął przybliżać swoje usta do moich. Już czułam jego oddech, był niemalże parę milimetrów ode mnie, gdy odepchnęłam go lekko. Zagroziłam mu palcem z lekkim uśmieszkiem wygranej, odkręciłam się na pięcie i podążyłam dalej, odchodząc od Harry'ego. A on widząc to, pobiegł za mną. Ja w tym czasie nie zauważając go wyszłam na taras. Stanęłam sobie przy barierce, wpatrując się w jeszcze całkiem jasne niebo. Nagle poczułam, że ktoś kładzie dłoń na moim ramieniu, momentalnie się odwróciłam.
- Eeej, dlaczego mi uciekłaś? - odezwał się chłopak nieco zachrypniętym głosem.
- Nie uciekłam - odezwałam się, próbując jednocześnie wydostać z jego uścisku.
- Spokojnie - mruknął mi do ucha z uśmieszkiem, który uznałam za uwodzicielski.

Owinął swoje ręce wokół mojej talii i przyciągnął bliżej siebie. Zaczął mruczeć mi do ucha miłe słówka.
- Harry, zostaw – próbowałam wydostać się z jego uścisku.
- Dlaczego? – spytał.
- Bo cię nie znam? – spytałam, unosząc lekko brwi.
- Mamy jeszcze dużo czasu, żeby się poznać – powiedział, po czym znów zaczął przybliżać do mnie swoje usta.
- E, e, e! – położyłam palec na jego ustach – nie całuję się z byle kim. – powiedziałam robiąc zwycięski uśmieszek.
- Nie jestem byle kim – odezwał się.
- To się jeszcze sprawdzi – mrugnęłam do niego, po czym weszłam do pomieszczenia, gdzie bawili się goście Zayna.
Potańczyłam jeszcze chwilę z dziewczynami, po czym pożegnałam się ze wszystkimi poznanymi i udałam się do domu. Byłam nawet w całkiem dobrym stanie, biorąc pod uwagę to, że tyle wypiłam.


Gdy wróciłam do domu, poszłam od razu do pokoju i walnęłam się na łóżko. Zdrzemnęłam się z pół godziny, po czym przebrałam się, siadłam wygodnie na łóżku i wzięłam swój laptop. Weszłam na facebooka i od razu zauważyłam parę nowych zaproszeń do znajomych. Zaprosiły mnie dziewczyny, Niall, Liam, Lou, Zayn no i Harry. Zaakceptowałam je i momentalnie wyświetliło mi się okno chatu z Harrym.
Harry: No cześć, księżniczko. I jak się czujesz? :)
Stella: Ech, cześć. W miarę dobrze, a ty?
H: Kiepsko, bo cię nie widzę.
S: Tani podryw.
H: Tak myślisz?
S: Tak.
H: No nic, do której klasy dochodzisz?
S: Do klasy D.
H: Będziemy mieć razem matmę, chemię i polski. :)
S: Aha?
H: Nie cieszysz się?
S: A dlaczego miałabym się cieszyć?
H: W końcu będziemy się widzieć.
S: Tak, po prostu skaczę z radości.
H: Miło to słyszeć.
S: To był sarkazm -,-
H: Wielka szkoda. No, to do jutra. Życzę ci kolorowych snów z moim udziałem.
S: Dzięki?
H: Do jutra, księżniczko.

Zniknął. Zamknęłam laptop, po czym położyłam głowę na poduszki. Ech, coś czuję, że ten gość jednak się ode mnie nie odczepi. Tak, to prawda, że mi się podobał, ale robi się nachalny. Czuję, że jakby chciał mnie zdobyć. Czyżbym miała być jego kolejną ofiarą? Co to, to nie. Jeszcze się zdziwi.

                                                          ***Następnego dnia***


Lekcje mijały raczej normalnie, aż nadszedł polski. Były tylko dwa wolne miejsca, jedno przy jakimś z lekka obleśnym kujonie, a drugie... drugie obok niego. Harry spojrzał na mnie i mi machnął. Przekręciłam oczami i podeszłam do niego.
- Zapowiada się na ciekawą lekcję - powiedział z promiennym uśmiechem, a na jego policzkach pojawiły się słodkie dołeczki.
- Bardzo - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. Nie będzie tak źle. Trzeba się zakumplować.
Co jakiś czas chłopak zaczepiał mnie, dziugając, zagadując. Wydawał się być całkiem miły. Po lekcji, gdy założywszy torbę na ramię miałam już wychodzić, on złapał mnie za rękę.
- Hej, gdzie tak pędzisz?
- Do domu.
- Odprowadzę cię, chcesz? - spytał, spoglądając na mnie z góry kocimi oczyma.
- Skoro nalegasz - powiedziałam odwracając się, by nie zauważył moich rumieńców.
- A, zauważyłem - szepnął, jakby czytał mi w myślach.
Przez całą drogę rozmawialiśmy. Opowiedział mi o sobie i spytał o moją historię. Gdy dotarliśmy już przed moje drzwi, spytał, czy byłabym skłonna gdzieś z nim wyjść. Zaproponował mi, abym przyszła na imprezę do niego, która miała odbyć się w przyszłym miesiącu. Mieli pojawić się także chłopaki z paczki, a wraz z nimi Dan, El i Pezz. Zgodziłam się.
Przez ten czas zdążyłam się ze wszystkimi zakumplować, dziewczyny śmiało mogę nazwać moimi przyjaciółkami, a resztę - paczką. Czułam się dobrze w ich towarzystwie.
                                                                         ***

Nadeszła sobota. Wybrałam krótką, trochę obcisłą, czerwoną sukienkę. Postanowiłam rozpuścić swoje włosy, ułożone w lekkie fale. Do tego mała, czarna torebka i baleriny. Podkreśliłam moje usta mocnym błyszczykiem, zrobiłam kreski eyelinerem i jeszcze rzęsy. Wchodząc do salonu usłyszałam parę komplementów od Nessy i jej chłopaka.
- Wyglądasz sexi - skomentował Jake.
- Mam być zazdrosna? - spytała żartobliwie siostra.
Rozległ się dźwięk klaksonu.
- O, to moja podwózka, ja lecę - pomachałam im.
Usłyszałam jeszcze tylko głos Vanessy:
- Mała, nie za często chodzisz na te imprezy, jak na początek?
Ja byłam innego zdania. Wyszłam z domu, wsiadłam do samochodu i już mnie nie było.
- No, no, no. Dziewczyno - odezwała się Perrie - Harry wybrał sobie niezłą laskę.
- Nie jestem jego - odezwałam się z uśmiechem.
- Już niedługo. Czuję to. Widać, że sama tego chcesz. Przyznaj.
- No... no dobra, macie mnie - roześmiałam się.
- Ale musisz uważać. Widzisz, Hazza lubi wyrywać co jakiś czas nowe laski. To taki podrywacz. Nie daj się nabrać na to jego milutkie oblicze.
- Przecież wiem. Zdążyłam już zauważyć, że nie należy do tych grzecznych - westchnęłam.

Po chwili byłyśmy już na miejscu. Czułam podekscytowanie. Harry okazał się jednym z tych rozrabiaków. Miał na sobie pary tatuaży, lubił flirty, był całkiem miły, ale często także chamski. Mimo to nadal jeszcze mi się podobał. W mniejszym stopniu, ale jednak.

 /Mam nadzieję, że się spodobał. Może na razie trochę mało akcji było, ale poczekajcie do następnego rozdziału :D Huehuehue :) Komentujcie!

wtorek, 29 października 2013

'Uwierzyć w szczęście' Rozdział 4

Playlista ------> Piosenka nr. 12


Obudziłam się rano z dziwnym uczuciem. Zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Umyłam zęby, ubrałam bieliznę i popatrzyłam w lustro. Jedna, wielka szopa na głowie, zaspane oczy... piękność po prostu. Ubrałam się, ogarnęłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Nie cierpię galowego stroju. Dziwnie się w nim czuję. I jeszcze te rajstopy. Ruszyłam do kuchni, zwinęłam 2 tosty z talerza Nessy wepchnęłam je pospiesznie do buzi i poszłam w stronę wyjścia.
- Ej, to moje? - usłyszałam siostrę.
- Ta, dzięki. Dobre - wybełkotałam, po czym wzięłam torebkę w rękę i wyszłam na przystanek. Nowa szkoła, nowi ludzie. Nowy świat.

                                                                           ***
- Dobrze, kochani. Plan na ten tydzień wywieszony jest na parterze. Do jutra i powodzenia - rzekła pani Handsom, od dziś moja nowa wychowawczyni.
Całą klasą ruszyliśmy na dół. Próbowałam odnaleźć Zayna. Nie zauważyłam go w sali. Miałam nadzieję, że będziemy w jednej klasie.
- Zayn! - wyrwało mi się.
- O, Stella. Cześć. - uśmiechnął się promiennie chłopak - Fajnie się złożyło, będziesz z nami.
Uśmiechnęłam się lekko. Zauważyłam, że zbliża się do nas jakaś dziewczyna.
- Cześć, jestem Perrie - odezwała się.
- O, Stel, to moja dziewczyna, Perrie.
- Miło mi - odezwała się dziewczyna - Zayn trochę mi o tobie opowiadał.
Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam rękę na przywitanie.
- Ej, robimy dzisiaj imprezę. Taką jakby zapoznawczą - powiedział chłopak - Pezz wpadła na pomysł, żeby cię zaprosić. Dziś o trzeciej. Napisz do mnie, podam ci adres.
- Ale nikogo nie znam i... - nie dokończyłam, gdyż dziewczyna przerwała mi.
- Znasz, mnie i Zayna. Nie martw się, poznasz resztę paczki.
- Ech, no okey. To do zobaczenia.

Złapali się oboje za ręce i poszli. Postanowiłam zrobić to samo i ruszyłam w stronę wyjścia. W drodze powrotnej rozmyślałam nad tym, czy mam przyjść. Przecież oprócz Zayna, i Perrie, nikogo tam nie znam. Oni na pewno będą trzymać się we dwoje, a mi pozostanie zapewne kąt na kanapie.
W końcu doszłam na miejsce. Weszłam do domu, podążyłam do swojego pokoju. Rzuciłam torbę w kąt przy biurku, a sama runęłam na łóżko. Wpatrywałam się w sufit i miałam w głowie pustkę. Po pewnym czasie wstałam jednak i przebrałam się. Podążyłam do kuchni.
- Em… Ness? – spytałam trochę niepewnie.
- No?
- Wiesz, mam takie pytanie. Doradzisz mi?
- Jasne. Co jest – odpowiedziała Vanessa odwracając się w moją stronę i przyglądając ciekawie.
- Wiesz. Pewien miły chłopak, którego poznałam parę dni temu zaprosił mnie dziś na taką małą imprezę. Zastanawiam się, czy opłaca mi się na nią iść. – opowiedziałam.
Nessa roześmiała się.
- Miły chłopak? A znasz jeszcze kogoś?
- Ech, jego dziewczynę. Masz tu adres. – powiedziałam, podając jej kartkę z zapisanym adresem.
- Nawet całkiem nie daleko. Według mnie możesz iść, w razie czego będziesz miała blisko do domu – uśmiechnęła się siostra.
- Dobra – mruknęłam i poszłam naszykować sobie jakieś ciuchy. Wybrałam miętowe rurki, do tego czarną bluzkę ‘nietoperza’ i bokserkę pod nią. Zrobiłam sobie warkocza ‘francuskiego’ i odpowiedni makijaż. Myślę, że wyglądałam całkiem nieźle. Nie miała to być taka typowa impreza, tylko… hm, domówka? Coś w tym stylu.
Ok. Myślę, że chyba już będę się zbierać. Wsunęłam telefon do kieszeni spodni, przejrzałam się jeszcze raz w lustrze i poszłam  w stronę drzwi.
- Wychodzę! – krzyknęłam otwierając drzwi.
- Dobrej zabawy! – odkrzyknęła Nessa.
Oby – pomyślałam i ruszyłam przed siebie.
Po jakichś 15 – 20 minutach byłam już na miejscu.
- Wchodź, śmiało. Fajnie, że jednak przyszłaś – uśmiechnęła się Perrie, otwierając mi drzwi.
Odwzajemniłam uśmiech.
- Dużo osób już jest? – spytałam.
- Kilka. Jeszcze trochę nas dojdzie. Mam nadzieję. Chodź tędy – wskazała mi drogę dziewczyna.
Poszłam za nią. Po chwili wkroczyłyśmy do salonu. Przysłonięte okna, przekąski, napoje i muzyka. W pomieszczeniu stał Zayn, paru chłopaków i dwie dziewczyny.
- O! Jesteście. – krzyknął gospodarz - Chłopaki, poznajcie Stellę. – powiedział, wskazując mnie kumplom.
- Hej – odpowiedzieli równocześnie i zaczęli się kolejno ze mną witać: Niall, Louis, Liam, Danielle, Eleanor i Harry. 
Danielle i Eleanor podeszły do mnie bliżej i zaczęły naszą rozmowę. Opowiedziały mi trochę o sobie i odwrotnie. Były całkiem miłe, myślę, że się polubimy. 
- Niall, zostaw te chipsy! - zaczął wydzierać się Louis. 
Niall odwrócił się w jego stronę z pełną buzią. Wymamrotał coś niezrozumiałego i znów zaczął jeść.
Lou podkradł się do niego od tyłu i nagle zwinął mu miskę z chipsami sprzed nosa. 
- Zostaw to, jestem głodny - zaprotestował chłopak próbując dogonić Louisa. 
- Spadaj, obrzarciuchu, nam też się coś należy. Chcecie trochę, dziewczyny? - spytał chłopak podchodząc do nas.
- Nie dzięki - odpowiedziały Dani, El i Pezz.
- Stella? - Lou uśmiechnął się do mnie.
- Daj to Niallowi, bardziej się ucieszy - powiedziałam. 


                                                                     ***

Impreza trwała. Doszło jeszcze parę osób, ale z niewieloma z nich rozmawiałam. Wszyscy się świetnie bawili. A ja? Polubiłam paczkę i dołączyłam do zabawy razem z nimi. Było świetnie!
W pewnym momencie zauważyłam Dani. Mrugnęła do nas, po czym poszła gdzieś z Liamem. 
Pezz i El zaczęły tańczyć z Lou i Zaynem. Do mnie podszedł Niall.
- Czy mógłbym zaprosić szanowną pannę do tańca? - spytał z lekkim uśmieszkiem wyciągając do mnie prawą dłoń, a drugą chowając za plecami.
- Ależ oczywiście - wyszczerzyłam zęby, podałam mu rękę i ruszyłam.
Leciała właśnie jakaś skoczna piosenka. Niall roześmiany zaczął mnie obracać, sam też wywijał różne figury. Śmialiśmy się z siebie nawzajem. Ale on jest zabawny. 
Piosenka skończyła się. Niall ukłonił się i pocałował moją dłoń mówiąc:
- Dziękuję, że zaszczyciłaś mnie swoim tańcem. - po czym mrugnął do mnie i odszedł. 
Ja natomiast podążałam w stronę kanapy, gdy nagle walnęłam się z kimś i upadłam na podłogę. 
- Och, przepraszam, nie zauważyłam cię. - mruknęłam podnosząc się.
- To moja wina. Wybacz - uśmiechnął się... hm, Harry. 
Zdawał mi się taki tajemniczy. Był to wysoki, przystojny chłopak o zielonych oczach i brązowych, lekko kręconych włosach. Staliśmy tak przez parę sekund bez ruchu wpatrując się w siebie. W pewnym momencie ocknęłam się, zarumieniłam i odeszłam. Czułam, że mimowolnie na mojej twarzy pojawia się uśmiech, a w brzuchu czuję coś dziwnego. On jest taki ładny - przemknęło mi przez myśl. Była to prawda, podobał mi się.


                                                                    ***

Na stołach pojawiła się kolejna porcja piwa. Nie chcę wyjść na taką posłuszną trusię, ale pytałam się Nessy, czy mogę coś wypić. Pozwoliła mi. Wiem, że to dziwne, ale nie chcę robić jej problemów. W końcu mieszkamy same, a ona może mieć trochę inne zasady.
Byłam już chyba po 3 czy 4, no może 5. Pezz wciągnęła mnie do kółka i zaczęłyśmy obie rytmicznie skakać i wywijać pupami. Harry, Zayn i chłopak, którego nie znam zaczęli pogwizdywać. Popatrzyłam na Harry'ego i puściłam mu oczko. Ten po chwili wyciągnął mnie gdzieś w bok.
- Cześć, piękna. 
Objął mnie w talii i lekko przysunął do siebie. Zaczęliśmy tańczyć. Nie do końca odpowiadała mi ta bliskość. 
W pewnym momencie Zayn stanął przy nas i dał nam po butelce piwa.
- Na zdrowie! - krzyknął, po czym ruszył do następnej pary.
Wzięłam parę głębokich łyków. Zakręciło mi się lekko w głowie. Nie byłam za bardzo przyzwyczajona do picia.
Chłopak zaczął mną kołysać, po czym przybliżył się do mnie jeszcze bardziej. 
- Podobasz mi się - szepnął mi do ucha.
W brzuchu zaczęły latać mi motylki. Ja się w nim zabujałam! No, i byłam pijana. To też robi swoje.
Chłopak złapał mnie lekko za brodę i pociągnął ją do góry, żebym spojrzała mu w oczy. Coraz bardziej mi się podobał. Doszłam do wniosku, że jest boski. W tym momencie nie pamiętałam już o mojej przeszłości. O moim byłym. O tym która godzina. O tym gdzie jestem. Liczyły się tylko jego oczy. 

                                                                 
/Wreszcie jest! Komentujcie, proszę! Każdy jeden komentarz to dla mnie motywacja! :) Mam nadzieję, że się podobało - macie jakieś zastrzeżenia - piszcie śmiało.

niedziela, 6 października 2013

'Uwierzyć w szczęście' Rozdział 3

Na początek przepraszam. Ze 3 dni temu zamiast kliknąć 'Opublikuj' wcisnęłam 'Zapisz' i dlatego notka tak późno, bo dziś weszłam i to zauważyłam :p Przepraszam jeszcze raz.

Playlista --> piosenka nr. 20


*Drrryyyn, drrrryyyyn*
Powoli zaczął dochodzić do mnie dźwięk dzwonka. W końcu uświadomiłam sobie, że ktoś do mnie dzwoni. Zerwałam się na równe nogi i podniosłam mój telefon. Odebrałam bez chwili namysłu.
- Witaj, kochanie. Mam nadzieję, że cię nie obudziłam - usłyszałam głos. To była mama.
- Niestety, obudziłaś - odpowiedziałam, a na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Och, przepraszam. No, jak tam u was? Rozpakowałaś się? Podoba ci się twój pokój?
- Tak, tak. Wszystko ok, a u was?
- U nas wszystko w najlepszym porządku, skarbie. Wiesz, ostatnio dzwoniła do mnie Lily. Prosiła mnie o twój numer telefonu.
- Mam nadzieję, że jej go nie dałaś - burknęłam, a uśmiech z mojej twarzy zniknął.
- Nie, nie dałam. Ale prosiła, żeby ci coś przekazać. Chce z tobą porozmawiać.
- Ale ja nie chcę. Em... muszę naszykować wszystkie książki - usiłowałam zmienić temat.
- Z samego rana? No dobrze, w takim razie nie przeszkadzam. Pa - zakończyła mama, po czym się rozłączyła. 
Zaczęłam przeglądać kontakty. Stanęłam przy Lily. Przez chwilę zastanawiałam się, czy może do niej zadzwonić.... Nie, jednak nie. Nie mam zamiaru słuchać jej wymówek. 
Coś mi się przypomniało! Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej moje spodnie. Wyjęłam z kieszeni małą karteczkę i zaczęłam wbijać napisane na niej liczby w telefon.
'Zapisz'
Gotowe. Numer do Zayna. 
To miły chłopak, myślę że może nawet się zakumplujemy. 

                                                     
                                                         *** 1 dzień potem***
- Halo?
- Cześć Zayn, Stella z tej strony. 
- O, cześć. Co tam? - spytał chłopak.
- Nawet dobrze. Słuchaj, mam takie małe pytanko. 
- Słucham.
- Mógłbyś powiedzieć mi na którą jest rozpoczęcie roku?
Zaczęłam rozmowę z Zaynem. Trochę się zagadaliśmy. Była już około 10 w nocy. Zorientowana ja oczywiście musiałam dowiedzieć się na ostatnią chwilę. Ale w końcu lepiej późno niż wcale. 
Poszłam do łazienki się umyć. Rozebrałam się, weszłam pod prysznic i odkręciłam ciepły strumień wody, który zaczął po mnie spływać. To już jutro. Ciekawe jak to będzie. Po namydleniu zaczęłam spłukiwać pianę i nuciłam pod nosem piosenkę. Byłam w dobrym humorze i gotowa, by wkroczyć do nowej szkoły.
Może poznam tam nowych, lepszych przyjaciół. Może znajdę tam osoby godne zaufania. 
Wyszłam. Wysuszyłam włosy i podążyłam w stronę pokoju.
- Doranoc, Nessa! - krzyknęłam, po czym zamknęłam drzwi pokoju i wskoczyłam do łóżka. Zaczęłam wpatrywać się w pokój. Minęło już jakieś 20 minut, więc wyciągnęłam z szafki słuchawki, podpięłam je do telefonu i włączyłam cichą muzykę. To zawsze pomaga mi zasnąć. 
Po jakimś czasie poje powieki były już na tyle ciężkie, że wyłączyłam muzykę i momentalnie usnęłam.

~Retrospekcja~
- Stella, to nie to, co myślisz.
- Nie? Na prawdę? Nie jestem ślepa! - złość wzrastała we mnie coraz bardziej.

- Stel, czekaj. Ja... ty tu..... to nie miało tak być.
- Miałam się o tym nie dowiedzieć. Miało mnie tu nie być, tak? A jednak jestem. Jesteś podłą świnią.
- Przepraszam. Nie odchodź, daj mi wytłumaczyć... To nie wina Lily.
- Nie dotykaj mnie! Nie chcę cię znać! - w moich oczach stanęły łzy. Zaczęłam biec. Wybiegłam z budynku i podążyłam dalej przed siebie, a łzy spływały mi po policzkach.  

  /Proszę, zostawiajcie komentarze :) Może ten rozdział był trochę mało interesujący, tzn. mało akcji, ale to taki jakby wstęp do dalszego rozwinięcia. ;)


sobota, 28 września 2013

POWIADOMIENIE

Cześć. Przepraszam Was bardzo, że nie było mnie tyle czasu. Po prostu korzystałam z wakacji, a teraz - rok szkolny, nauka. Ale myślę, że już w miarę się oswoiłam. Więc zaczynam znowu pisać. Mam nadzieję, że przybędzie trochę czytelników :) Mówcie znajomym, czytajcie i KOMENTUJCIE! Wasze komentarze są dla mnie bardzo ważne, bo wiem że ktoś mojego bloga czyta :)
Właśnie zabieram się za pisanie 3 rozdziału, kochani. Niedługo powinien się pojawić :)

Kocham Was <3

niedziela, 18 sierpnia 2013

'Uwierzyć w szczęście' Rozdział 2

Playlista --> Piosenka nr. 4


To wszystko... przerastało mnie. Nie wiedziałam, jak mam sobie z tym poradzić. Trzeba po prostu - zapomnieć, ale to nie takie łatwe.
Nagle rozległo się głośne burczenie. Znak, że mój organizm domaga się pokarmu. Ruszyłam w stronę kuchni, po czym otworzyłam lodówkę. Po chwili namysłu chwyciłam dwie parówki i wróciłam znów na kanapę. Spojrzałam na zegarek - godzina 15:25. Vanessa powinna niedługo wrócić. Po posiłku nieco mi się poprawiło. Postanowiłam się chwilkę zdrzemnąć.
Ze snu wyrwało mnie wołanie:
- Stella! Już jestem!
Na wpół przytomna wstałam i zaczęłam podążać w stronę Nessy.
- Wyspałaś się? - spytała z uśmiechem.
- No, powiedzmy.
- Pewnie jesteś głodna. Co powiesz na hamburgery?
- Powiem, że z chęcią je zjem - odpowiedziałam.
Przygotowanie ich poszło nam całkiem sprawnie. Były pyszne. Po ogarnięciu blatu poszłam do pokoju. Postanowiłam odgrodzić się od starych wspomnień i zwiedzić trochę okolice. Założyłam moje ulubione dżinsowe rurki, luźną, kremową bluzkę i czarne conversy. Zrobiłam lekki make-up i wyszłam.
- Uważaj na siebie - odezwała się Vanessa.
- Zaczynasz mówić jak mama. Nie martw się. W razie czego mam przecież przy sobie telefon - odpowiedziałam.
Wyszłam z domu i ruszyłam przed siebie chodnikiem. Mijałam po kolei domki, podobne do tego, w którym od dziś mieszkam. Dalej zauważyłam sklep spożywczy, odzieżowy i salon fryzjerski. Skręciłam w lewo. W oddali zauważyłam park. Mały odpoczynek wśród drzewek i krzewów powinien dobrze mi zrobić.
Po chwili znalazłam się już na miejscu. Szłam przez alejki wypełnione ludźmi, błądziłam po placu zieleni, kiedy w końcu znalazłam wolną ławkę przy wielkiej płaczącej wierzbie, której gałązki opadały swobodnie ku ziemi. Usiadłam, rozkoszując się śpiewem ptaków. Sama nie wiem, ile czasu tak tam siedziałam. Spojrzałam na ekran telefonu, w celu sprawdzenia godziny. Nie było tak źle. Wstałam z miejsca i ruszyłam, by kontynuować zwiedzanie. Najwyraźniej doszłam do centrum parku, gdyż znajdowała się tu spora fontanna. Usiadłam na jej brzegu i zaczęłam kreślić różne wzory na tafli wody palcami.
W pewnym momencie spostrzegłam, że przede mną siedzi chłopak. Siedział na przeciw mnie i przyglądał mi się z zaciekawieniem. Gdy podniosłam wzrok do góry, odezwał się:
- Byłaś tu już kiedyś?
- Nie. Jestem tu nowa.
- Pewnie tak. W innym wypadku, na pewno bym cię już kiedyś zobaczył - powiedział - Jestem Zayn, a ty?
- Mam na imię Stella.
- Miło cię poznać. Kiedy się tu wprowadziłaś? - spytał.
- Dzisiaj. Mieszkam ze starszą siostrą.
- Aha.
Nastała cisza. Troszkę niezręczna. Najwyraźniej nie wiedział, o co ma mnie spytać. Postanowiłam przejąć inicjatywę.
- Mieszkasz gdzieś niedaleko?
- Mhm - mruknął - całkiem blisko.
- To tak jak ja - uśmiechnęłam się.
- Tak właściwie, ciekawi mnie, do której klasy teraz idziesz.
- Do 2 liceum. Mam nadzieję, że poznam jakichś fajnych ludzi.
- Jedną osobę już znasz - powiedział, wyszczerzając zęby - Jeżeli mieszkasz niedaleko, to wnioskuję, że będziemy chodzić do tej samej szkoły.
Spojrzałam tępo w wodę.
- Coś się stało? - spytał troskliwie chłopak.
- Ymm.. nie, nie. Wszystko ok.
- Chyba jednak nie. Śmiało, mi możesz powiedzieć.
- Po prostu... to mnie trochę przeraża - powiedziałam po chwili.
- Spokojnie, nie będziesz sama. Na pewno będziesz mieć jakąś swoją paczkę. A zresztą, masz pewnie też starych przyjaciół, którzy ci pomogą.
- I w tym jest właśnie problem - odezwałam się lekko przytłoczonym głosem.
- Och - zmieszał się lekko Zayn - nie wiedziałem.
- Spoko. Było, minęło - wymusiłam uśmiech.
- W razie czego możesz na mnie liczyć. Chętnie doradzę i w ogóle.
Roześmiałam się.
- Okej. Będę pamiętać.
Chłopak wyciągnął z kieszeni mały ołówek i notesik. Podczas gdy przewijał kolejne karteczki, spostrzegłam parę rysunków. Po chwili znalazł czystą i zaczął pisać coś na niej ołówkiem. Po chwili wyrwał karteczkę i włożył mi ją do ręki mówiąc:
- Proszę. Mam nadzieję, że się odezwiesz. Ja muszę już się zbierać - uśmiechnął się, po czym wstał, schował rzeczy z powrotem do kieszeni spodni - Do zobaczenia - powiedział, po czym odwrócił się i zaczął się oddalać. Spojrzałam na karteczkę. No tak. Numer telefonu. Złożyłam ostrożnie karteczkę i włożyłam ją do kieszeni. Przy okazji wyciągnęłam telefon. Wygląda na to, że też muszę już wracać. Nie chcę, żeby już pierwszego dnia Nessa niepokoiła się o mnie. Wstałam z miejsca i ruszyłam.





/Mam nadzieję, że się podoba :) Kochani, bardzo proszę Was o komentarze! ;)

czwartek, 15 sierpnia 2013

Informacja

Hej. Przepraszam Was, że tak długo nie było tej 2 części, ale najpierw była kolonia, potem postanowiłam spędzić czas ze znajomymi i miałam mało czasu na to wszystko. Ale teraz już wracam do pisania. Jestem w trakcie pisania 2 rozdziału + mam dla Was Imagina 'pojedynczego'. Z innej beczki :P
Dodam go Wam za parę dni :)
Troszkę się pusto zrobiło, dlatego ZAPRASZAM! Możecie zapraszać tu także znajomych :) Może polubią moje opowiadania.

Proszę o komentarze <3