- Proszę pani, halo, proszę się obudzić - słyszałam jakiś głos.
Ocknęłam się i ujrzałam stewardessę stojącą przy mnie. Rozejrzałam się po samolocie, w którym właśnie siedziałam. Był pusty, na końcu krzątała się jeszcze garstka ludzi. Najwyraźniej zasnęłam w trakcie lotu.
- Umm... przepraszam - odpowiedziałam lekko zmieszana. Wysiadłam i razem z moimi bagażami udałam się do pobliskiego przystanku. Po drodze zaczęłam rozglądać się i podziwiać nowe mi widoki, Londyn. Piękne miasto. Dotarłam na miejsce, usiadłam wygodnie i czekałam na autobus, rozmyślając jeszcze raz o całym tym zbiegu wydarzeń. Tak właściwie to znalazłam się tu dzięki mojej starszej siostrze, która mieszka tu już od około roku. W małej osadzie, w której do tej pory mieszkałam nie było porządnego liceum w okolicy. Moja wspaniałomyślna siostra zaproponowała, żebym zamieszkała razem z nią. Oczywiście zgodziłam się. Takim oto sposobem znalazłam się tu. Zza zakrętu wyłonił się dwupiętrowy, czerwony autobus, przerywając mi moje przemyślenia, po czym zatrzymał się na przystanku. Podczas oczekiwania zebrała się całkiem spora grupka ludzi; w końcu udało mi się dostać do środka. Po kilku minutkach ruszyliśmy. Szczerze mówiąc, to trochę mnie przerażało, nie znam tu nikogo prócz mojej siostry. Nie wiem, co może mnie spotkać w szkole. Rok szkolny miał zacząć się za 3 dni. Coś mnie podniecało, ale jednocześnie przerażało. Nawet nie zauważyłam, gdy dotarłam już na swój przystanek. Wysiadłam i wyjęłam z kieszeni spodni małą karteczkę, z dokładną rozpiską jak dotrzeć do domu mojej siostry. Popatrzyłam przed siebie, po czym z lekką niechęcią ruszyłam. Zaczęłam błądzić po ulicach, nie dopuszczając do siebie wspomnień, które właśnie teraz przyszły mi na myśl. Znalazłam wreszcie domek, w którym miała mieszkać moja siostra, weszłam niepewnie i zbliżyłam się do drzwi. Nacisnęłam na dzwonek. Po chwili słyszałam już coraz głośniej czyjeś kroki. Drzwi zaczęły się otwierać.
- Stella! - usłyszałam głos mojej siostry.
- Vanessa! - odkrzyknęłam.
- Dotarłaś, a już się bałam, że się zgubisz.
- Mało brakowało - uśmiechnęłam się, po czym weszłam razem z moimi bagażami do środka.
Rozejrzałam się dookoła. Całkiem ładne mieszkanko. Przytulne...
Czułam, że jednak będzie mi tu dobrze. Zacznę nowy rozdział w moim życiu, lepszy.
- Wiesz, przykro mi, ale będę musiała zostawić cię samą z tym wszystkim - powiedziała niespodziewanie Nessa.
- Jak, samą? - nie wiedziałam dokładnie, o co jej chodzi.
- No, akurat jestem umówiona i nie mogę się spóźnić. Poradzisz sobie, chodź, pokażę ci twój pokój, a ty się rozpakujesz.
Ruszyłam za nią przez mały korytarzyk. Na jego końcu znajdowały się drzwi z lewej oraz z prawej strony. Skręciliśmy do tego z prawej.
- No, mam nadzieję, że będzie ci tu dobrze. Ja będę się już powoli zbierać, będę tak za dwie godzinki.
- Jasne, spoko - mruknęłam.
Pokój może nie był wielki, ale też nie za mały. Był w sam raz. Okno znajdowało się na przeciwko drzwi. Obok okna stało łóżko, widać było nową, starannie poskładaną pościel. Na ścianach koloru lekkiego pomarańczu wisiało parę małych obrazków. Drewniane biurko, a przed nim zielony, włochaty dywan leżący na połyskujących, ciemno brązowych panelach. Mała, nocna szafeczka z paroma szufladkami stała przy łóżku, a na niej lampka. Natomiast przy drzwiach stała szafa, a obok niej regał i półki z miejscem na książki. Postawiłam swoje bagaże przy wejściu, weszłam głębiej i runęłam na łóżko. Byłam zmęczona podróżą, najchętniej usnęłabym teraz i miała wszystko gdzieś. Niestety, wstałam i zaczęłam z niechęcią rozpakowywać moje ciuchy, książki i inne drobiazgi. Walizki i torby schowałam na dnie szafy, a wszystkie inne rzeczy poukładałam na półkach, w regaliku i szafeczce. Popatrzyłam na pomieszczenie. Było ładne. Myślę, że się tu zadomowię. Postanowiłam wyjść z pokoju, po czym zaczęłam zwiedzać cały dom. Sprawił na mnie dobre wrażenie. Szczerze mówiąc, spodziewałam się tu lekkiego bałaganu, jednak moja siostra mile mnie zaskoczyła.
W końcu udałam się do salonu. Siadłam wygodnie w rogu kanapy i włączyłam telewizor. Zaczęłam skakać po kanałach, szukając czegoś ciekawego, niestety, jakoś nic nie znalazłam. W końcu wyłączyłam urządzenie i położyłam się na boku. Wkrótce moje powieki zaczęły robić się coraz cięższe i powoli opadały. Nawet nie zauważyłam, kiedy już spałam.
Zaczął śnić mi się mój chłopak, były chłopak, Marcus. A potem w moim śnie pojawiła się także Lily. Sen ten był wspomnieniem, wspomnieniem z przeszłości. Obudziłam się na nagle, zerwałam się i usiadłam momentalnie, po czym rozejrzałam się ze zdziwieniem po pomieszczeniu. W końcu uświadomiłam sobie gdzie jestem. Vanessy nadal nie było. Podkuliłam nogi do siebie i położyłam na nich głowę. Po mojej twarzy zaczęły spływać pojedyncze łzy. Nie mogłam o nim zapomnieć...
/Taki oto pierwszy rozdział. W dalszych akcja będzie się rozwijała, to jest taki wstępik do całej tej historii. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Dopiero zaczynam, więc nie oczekuję kosmicznej ilości komentarzy, ale myślę, że z czasem będzie ich przybywać :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz