Ile Was tu było

piątek, 13 grudnia 2013

'Uwierzyć w szczęście' Rozdział 5

Wiem, nie w terminie. Ale nadchodzi weekend. Zamierzam to nadrobić :) Przepraszam za długą nieobecność.


Tak, jego oczy...
Nie wiem sama ile czasu już minęło. Wiem tyle, że oprócz nas wszyscy tańczą.
W pewnym momencie Harry przerwał to zamyślenie przyciągając mnie bliżej do siebie. Po chwili zaczął przybliżać swoje usta do moich. Już czułam jego oddech, był niemalże parę milimetrów ode mnie, gdy odepchnęłam go lekko. Zagroziłam mu palcem z lekkim uśmieszkiem wygranej, odkręciłam się na pięcie i podążyłam dalej, odchodząc od Harry'ego. A on widząc to, pobiegł za mną. Ja w tym czasie nie zauważając go wyszłam na taras. Stanęłam sobie przy barierce, wpatrując się w jeszcze całkiem jasne niebo. Nagle poczułam, że ktoś kładzie dłoń na moim ramieniu, momentalnie się odwróciłam.
- Eeej, dlaczego mi uciekłaś? - odezwał się chłopak nieco zachrypniętym głosem.
- Nie uciekłam - odezwałam się, próbując jednocześnie wydostać z jego uścisku.
- Spokojnie - mruknął mi do ucha z uśmieszkiem, który uznałam za uwodzicielski.

Owinął swoje ręce wokół mojej talii i przyciągnął bliżej siebie. Zaczął mruczeć mi do ucha miłe słówka.
- Harry, zostaw – próbowałam wydostać się z jego uścisku.
- Dlaczego? – spytał.
- Bo cię nie znam? – spytałam, unosząc lekko brwi.
- Mamy jeszcze dużo czasu, żeby się poznać – powiedział, po czym znów zaczął przybliżać do mnie swoje usta.
- E, e, e! – położyłam palec na jego ustach – nie całuję się z byle kim. – powiedziałam robiąc zwycięski uśmieszek.
- Nie jestem byle kim – odezwał się.
- To się jeszcze sprawdzi – mrugnęłam do niego, po czym weszłam do pomieszczenia, gdzie bawili się goście Zayna.
Potańczyłam jeszcze chwilę z dziewczynami, po czym pożegnałam się ze wszystkimi poznanymi i udałam się do domu. Byłam nawet w całkiem dobrym stanie, biorąc pod uwagę to, że tyle wypiłam.


Gdy wróciłam do domu, poszłam od razu do pokoju i walnęłam się na łóżko. Zdrzemnęłam się z pół godziny, po czym przebrałam się, siadłam wygodnie na łóżku i wzięłam swój laptop. Weszłam na facebooka i od razu zauważyłam parę nowych zaproszeń do znajomych. Zaprosiły mnie dziewczyny, Niall, Liam, Lou, Zayn no i Harry. Zaakceptowałam je i momentalnie wyświetliło mi się okno chatu z Harrym.
Harry: No cześć, księżniczko. I jak się czujesz? :)
Stella: Ech, cześć. W miarę dobrze, a ty?
H: Kiepsko, bo cię nie widzę.
S: Tani podryw.
H: Tak myślisz?
S: Tak.
H: No nic, do której klasy dochodzisz?
S: Do klasy D.
H: Będziemy mieć razem matmę, chemię i polski. :)
S: Aha?
H: Nie cieszysz się?
S: A dlaczego miałabym się cieszyć?
H: W końcu będziemy się widzieć.
S: Tak, po prostu skaczę z radości.
H: Miło to słyszeć.
S: To był sarkazm -,-
H: Wielka szkoda. No, to do jutra. Życzę ci kolorowych snów z moim udziałem.
S: Dzięki?
H: Do jutra, księżniczko.

Zniknął. Zamknęłam laptop, po czym położyłam głowę na poduszki. Ech, coś czuję, że ten gość jednak się ode mnie nie odczepi. Tak, to prawda, że mi się podobał, ale robi się nachalny. Czuję, że jakby chciał mnie zdobyć. Czyżbym miała być jego kolejną ofiarą? Co to, to nie. Jeszcze się zdziwi.

                                                          ***Następnego dnia***


Lekcje mijały raczej normalnie, aż nadszedł polski. Były tylko dwa wolne miejsca, jedno przy jakimś z lekka obleśnym kujonie, a drugie... drugie obok niego. Harry spojrzał na mnie i mi machnął. Przekręciłam oczami i podeszłam do niego.
- Zapowiada się na ciekawą lekcję - powiedział z promiennym uśmiechem, a na jego policzkach pojawiły się słodkie dołeczki.
- Bardzo - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. Nie będzie tak źle. Trzeba się zakumplować.
Co jakiś czas chłopak zaczepiał mnie, dziugając, zagadując. Wydawał się być całkiem miły. Po lekcji, gdy założywszy torbę na ramię miałam już wychodzić, on złapał mnie za rękę.
- Hej, gdzie tak pędzisz?
- Do domu.
- Odprowadzę cię, chcesz? - spytał, spoglądając na mnie z góry kocimi oczyma.
- Skoro nalegasz - powiedziałam odwracając się, by nie zauważył moich rumieńców.
- A, zauważyłem - szepnął, jakby czytał mi w myślach.
Przez całą drogę rozmawialiśmy. Opowiedział mi o sobie i spytał o moją historię. Gdy dotarliśmy już przed moje drzwi, spytał, czy byłabym skłonna gdzieś z nim wyjść. Zaproponował mi, abym przyszła na imprezę do niego, która miała odbyć się w przyszłym miesiącu. Mieli pojawić się także chłopaki z paczki, a wraz z nimi Dan, El i Pezz. Zgodziłam się.
Przez ten czas zdążyłam się ze wszystkimi zakumplować, dziewczyny śmiało mogę nazwać moimi przyjaciółkami, a resztę - paczką. Czułam się dobrze w ich towarzystwie.
                                                                         ***

Nadeszła sobota. Wybrałam krótką, trochę obcisłą, czerwoną sukienkę. Postanowiłam rozpuścić swoje włosy, ułożone w lekkie fale. Do tego mała, czarna torebka i baleriny. Podkreśliłam moje usta mocnym błyszczykiem, zrobiłam kreski eyelinerem i jeszcze rzęsy. Wchodząc do salonu usłyszałam parę komplementów od Nessy i jej chłopaka.
- Wyglądasz sexi - skomentował Jake.
- Mam być zazdrosna? - spytała żartobliwie siostra.
Rozległ się dźwięk klaksonu.
- O, to moja podwózka, ja lecę - pomachałam im.
Usłyszałam jeszcze tylko głos Vanessy:
- Mała, nie za często chodzisz na te imprezy, jak na początek?
Ja byłam innego zdania. Wyszłam z domu, wsiadłam do samochodu i już mnie nie było.
- No, no, no. Dziewczyno - odezwała się Perrie - Harry wybrał sobie niezłą laskę.
- Nie jestem jego - odezwałam się z uśmiechem.
- Już niedługo. Czuję to. Widać, że sama tego chcesz. Przyznaj.
- No... no dobra, macie mnie - roześmiałam się.
- Ale musisz uważać. Widzisz, Hazza lubi wyrywać co jakiś czas nowe laski. To taki podrywacz. Nie daj się nabrać na to jego milutkie oblicze.
- Przecież wiem. Zdążyłam już zauważyć, że nie należy do tych grzecznych - westchnęłam.

Po chwili byłyśmy już na miejscu. Czułam podekscytowanie. Harry okazał się jednym z tych rozrabiaków. Miał na sobie pary tatuaży, lubił flirty, był całkiem miły, ale często także chamski. Mimo to nadal jeszcze mi się podobał. W mniejszym stopniu, ale jednak.

 /Mam nadzieję, że się spodobał. Może na razie trochę mało akcji było, ale poczekajcie do następnego rozdziału :D Huehuehue :) Komentujcie!

2 komentarze: