Playlista --> Piosenka nr. 4
To wszystko... przerastało mnie. Nie wiedziałam, jak mam sobie z tym poradzić. Trzeba po prostu - zapomnieć, ale to nie takie łatwe.
Nagle rozległo się głośne burczenie. Znak, że mój organizm domaga się pokarmu. Ruszyłam w stronę kuchni, po czym otworzyłam lodówkę. Po chwili namysłu chwyciłam dwie parówki i wróciłam znów na kanapę. Spojrzałam na zegarek - godzina 15:25. Vanessa powinna niedługo wrócić. Po posiłku nieco mi się poprawiło. Postanowiłam się chwilkę zdrzemnąć.
Ze snu wyrwało mnie wołanie:
- Stella! Już jestem!
Na wpół przytomna wstałam i zaczęłam podążać w stronę Nessy.
- Wyspałaś się? - spytała z uśmiechem.
- No, powiedzmy.
- Pewnie jesteś głodna. Co powiesz na hamburgery?
- Powiem, że z chęcią je zjem - odpowiedziałam.
Przygotowanie ich poszło nam całkiem sprawnie. Były pyszne. Po ogarnięciu blatu poszłam do pokoju. Postanowiłam odgrodzić się od starych wspomnień i zwiedzić trochę okolice. Założyłam moje ulubione dżinsowe rurki, luźną, kremową bluzkę i czarne conversy. Zrobiłam lekki make-up i wyszłam.
- Uważaj na siebie - odezwała się Vanessa.
- Zaczynasz mówić jak mama. Nie martw się. W razie czego mam przecież przy sobie telefon - odpowiedziałam.
Wyszłam z domu i ruszyłam przed siebie chodnikiem. Mijałam po kolei domki, podobne do tego, w którym od dziś mieszkam. Dalej zauważyłam sklep spożywczy, odzieżowy i salon fryzjerski. Skręciłam w lewo. W oddali zauważyłam park. Mały odpoczynek wśród drzewek i krzewów powinien dobrze mi zrobić.
Po chwili znalazłam się już na miejscu. Szłam przez alejki wypełnione ludźmi, błądziłam po placu zieleni, kiedy w końcu znalazłam wolną ławkę przy wielkiej płaczącej wierzbie, której gałązki opadały swobodnie ku ziemi. Usiadłam, rozkoszując się śpiewem ptaków. Sama nie wiem, ile czasu tak tam siedziałam. Spojrzałam na ekran telefonu, w celu sprawdzenia godziny. Nie było tak źle. Wstałam z miejsca i ruszyłam, by kontynuować zwiedzanie. Najwyraźniej doszłam do centrum parku, gdyż znajdowała się tu spora fontanna. Usiadłam na jej brzegu i zaczęłam kreślić różne wzory na tafli wody palcami.
W pewnym momencie spostrzegłam, że przede mną siedzi chłopak. Siedział na przeciw mnie i przyglądał mi się z zaciekawieniem. Gdy podniosłam wzrok do góry, odezwał się:
- Byłaś tu już kiedyś?
- Nie. Jestem tu nowa.
- Pewnie tak. W innym wypadku, na pewno bym cię już kiedyś zobaczył - powiedział - Jestem Zayn, a ty?
- Mam na imię Stella.
- Miło cię poznać. Kiedy się tu wprowadziłaś? - spytał.
- Dzisiaj. Mieszkam ze starszą siostrą.
- Aha.
Nastała cisza. Troszkę niezręczna. Najwyraźniej nie wiedział, o co ma mnie spytać. Postanowiłam przejąć inicjatywę.
- Mieszkasz gdzieś niedaleko?
- Mhm - mruknął - całkiem blisko.
- To tak jak ja - uśmiechnęłam się.
- Tak właściwie, ciekawi mnie, do której klasy teraz idziesz.
- Do 2 liceum. Mam nadzieję, że poznam jakichś fajnych ludzi.
- Jedną osobę już znasz - powiedział, wyszczerzając zęby - Jeżeli mieszkasz niedaleko, to wnioskuję, że będziemy chodzić do tej samej szkoły.
Spojrzałam tępo w wodę.
- Coś się stało? - spytał troskliwie chłopak.
- Ymm.. nie, nie. Wszystko ok.
- Chyba jednak nie. Śmiało, mi możesz powiedzieć.
- Po prostu... to mnie trochę przeraża - powiedziałam po chwili.
- Spokojnie, nie będziesz sama. Na pewno będziesz mieć jakąś swoją paczkę. A zresztą, masz pewnie też starych przyjaciół, którzy ci pomogą.
- I w tym jest właśnie problem - odezwałam się lekko przytłoczonym głosem.
- Och - zmieszał się lekko Zayn - nie wiedziałem.
- Spoko. Było, minęło - wymusiłam uśmiech.
- W razie czego możesz na mnie liczyć. Chętnie doradzę i w ogóle.
Roześmiałam się.
- Okej. Będę pamiętać.
Chłopak wyciągnął z kieszeni mały ołówek i notesik. Podczas gdy przewijał kolejne karteczki, spostrzegłam parę rysunków. Po chwili znalazł czystą i zaczął pisać coś na niej ołówkiem. Po chwili wyrwał karteczkę i włożył mi ją do ręki mówiąc:
- Proszę. Mam nadzieję, że się odezwiesz. Ja muszę już się zbierać - uśmiechnął się, po czym wstał, schował rzeczy z powrotem do kieszeni spodni - Do zobaczenia - powiedział, po czym odwrócił się i zaczął się oddalać. Spojrzałam na karteczkę. No tak. Numer telefonu. Złożyłam ostrożnie karteczkę i włożyłam ją do kieszeni. Przy okazji wyciągnęłam telefon. Wygląda na to, że też muszę już wracać. Nie chcę, żeby już pierwszego dnia Nessa niepokoiła się o mnie. Wstałam z miejsca i ruszyłam.
/Mam nadzieję, że się podoba :) Kochani, bardzo proszę Was o komentarze! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz