Ile Was tu było

wtorek, 31 grudnia 2013

Sylwestrowy IMAGINE z Liamem ;*


Zapowiadała się kolejna, samotna noc. Sylwester. A przynajmniej tak myślałam na początku. Postanowiłam wyjść z domu choć raz od tak bardzo dawna. Po śmierci mojej najdroższej na świecie starszej siostry nie miałam ochoty na nic. Dziś postanowiłam to zmienić.
Ubrana w obcisłą, czarną sukienkę, czarne szpilki oraz z delikatnymi lokami i stosownym makijażem chwyciłam torebkę, wyszłam i udałam się do mojej kumpeli na imprezę.
Na imprezie było wielu moich znajomych, witali się ze mną, nie mogli uwierzyć że jestem. Był tam także chłopak, który już od bardzo dawna mi się podobał, Harry.

                                                                     ***
Impreza się rozkręcała, a ja po paru piwach stałam się bardziej śmiała i zaczęłam się bawić z resztą.
W pewnym momencie podszedł do mnie Liam, zaczęliśmy rozmawiać. Spostrzegłam jednak, że Hazza udał się do stołu z napojami, wreszcie wolny od tych wszystkich natrętnych dziewczyn. Postanowiłam ruszyć do niego, nie zważając na zatroskanego Liama. Brałam sprawy w swoje ręce.
Zaczęłam rozmowę z Harrym. On jest taki przystojny i uroczy. Zaczęliśmy coraz bardziej ze sobą flirtować. Zaczęła się właśnie jego ulubiona piosenka, więc zaprosił mnie do tańca. Złapał mnie w tali, przyciągając do siebie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy tańcząc wśród tłumu. Czułam już jego oddech. Te jego boskie loczki, zielone kocie oczy wpatrujące się we mnie z tajemniczym błyskiem. W końcu zaczęłam:
- Harry, wiesz. Muszę ci się do czegoś przyznać - westchnęłam.
- Huh? - mruknął chłopak.
- Widzisz, ja... - przełknęłam ślinę - ja coś do ciebie czuję, już od..dawna - skończyłam z ulgą.
- Jesteś piękną i słodką dziewczyną, wiesz? - pogładził mnie swoją dłonią po poliku, po czym zaczął zbliżać swoje usta do moich. Po chwili czułam już smak jego warg. Zaczął całować mnie namiętnie, ale delikatnie.
Gdy przerwaliśmy, z trudnościami łapałam oddech. Spojrzałam na niego z uśmiechem. Nagle ktoś włączył bardziej skoczny kawałek, nastąpiła zmiana partnerek i zostaliśmy rozdzieleni. Po zakończeniu tańca próbowałam go znaleźć. Zniknął. Rozpłynął się, tylko że jak to możliwe?
Udałam się na górę, przeszywając uważnym okiem korytarz. Już miałam się odwrócić i zejść z powrotem na dół, gdy przez uchylone drzwi mignęła mi smuga słabego światła. Zajrzałam tam i zamarłam. To był Harry, z jakąś inną laską. Całowali się namiętnie,  a dziewczyna zaczęła rozbierać loczka z jego koszuli i reszty górnej odzieży. Nie chciałam patrzeć na to, co będzie dalej. Jak najciszej zbiegłam w dół, ze łzami w oczach. Ja wyznałam mu miłość, myślałam, że on też coś do mnie czuje. Ale on postanowił wybrać jakąś inną laskę i Bóg wie co z nią tam robić.
Biegnąć w stronę łazienki wpadłam na kogoś.
- Hej, dlaczego płaczesz. Nic ci się nie stało - usłyszałam łagodny głos, mówiący z nutą troski. To był Liam.
- Nie teraz, chcę być sama - wyjąkałam, ocierając łzy.
Wparowałam do łazienki i spojrzałam w lustro.
- Mogłaś się tego spodziewać, idiotko - powiedziałam do siebie. Szczęście nie dopisywało mi w miłości. Zaczęłam przemywać moją twarz. Wyciągnęłam z torebki kosmetyki do zmywania makijażu. Potem wspięłam się na parapet i przytulając do kąta zastanawiałam się nad tym wszystkim. Mogłam nie ruszać się dziś z domu, nie musiałabym cierpieć. Usłyszałam, jak ktoś otwiera drzwi, nie obchodziło mnie to. Po chwili jednak poczułam na swoim ramieniu ciepłą dłoń.
- Zostaw mnie - warknęłam. Nie wiedziałam kto to, mimo to i tak nie miałam ochoty rozmawiać.
- Emily, powiedz mi, co się dzieje.
Odwróciłam twarz w stronę chłopaka.
- Liam, proszę. Na prawdę nie chcę z nikim rozmawiać.
Chłopak mimo tego nie miał zamiaru się stąd ruszyć.
- Widziałem Was, ciebie i Harry'ego. Przykro mi - rzekł - Powinienem cię ostrzec, ostatnio zabawia się z kim popadnie.
Po tych słowach przytulił mnie lekko, po czym wziął mnie na ręce i postawił na nogi.
- Choć, już wszyscy zbierają się na dworze, zaraz będą puszczać petardy.
Nie mogłam mu odmówić. Poszłam za nim.
Zaczęło mi być zimno, moja kurtka nie była zbyt ciepła, a gdy szłam na imprezę, było też o wiele cieplej niż teraz.
- Zimno ci? - kiwnęłam głową po pytaniu chłopaka - Masz moją - rzekł z uśmiechem, zdejmując z siebie cieplutką kurtkę, a następnie otulając nią mnie.
- Nie przejmuj się, jeszcze 5 minut i wracamy do środka - szepnął, zagrzewając ręce, po czym kontynuował:
- Słuchaj, pewnie jesteś tym wszystkim zmęczona, ale muszę to w końcu z siebie wyrzucić, bez względu na twoją reakcję - powiedział, po czym ja zrobiłam zdezorientowaną minę. Nie wiedziałam o co chodzi.
- To takie moje postanowienie, jakby noworoczne. Obiecałem sobie, że wreszcie to z siebie wyduszę - uśmiechnął się, wpatrując się w buty - Kocham cię - tym razem powiedział to patrząc mi prosto w oczy.
- Em, co zamierzasz z tym zrobić? - palnęłam, nie wiedząc jak mam zareagować.
Chłopak złapał mnie za ramiona i zaczął:
- Ty nie wiesz, ile razy skradałem się rano pod twój blok, by ujrzeć cię w drodze do sklepu, choć to trochę dziwne. Kocham patrzeć na ciebie śmiejącą się, szczęśliwą i jestem smutny, gdy ty płaczesz. Kocham cię w makijażu i  bez niego. Kocham cię taką, jaką jesteś, rozumiesz? Od dawna to w sobie skrywałem. Wiem, że ja jestem dla ciebie tylko przyjacielem, to boli, ale musiałem to powiedzieć - rzekł lekko załamanym głosem. Czyżby w jego oku błyszczała teraz łza?
A jednak jest ktoś, kto na prawdę mnie kocha.
- Och, Liam - powiedziałam, łapiąc go za kołnierz i pociągając do siebie. Pocałowałam go. Krótko i delikatnie. Poczułam wtedy takie niesamowite uczucie. Dreszcz i motyle w brzuchu. Zupełnie inaczej, niż przy pocałunku z Harrym. Wtedy zrozumiałam, że jedynym chłopakiem, którego potrzebuję i którego kocham jest Liam. Zawsze starał się być przy mnie, byłam taka głupia że nie zauważyłam tego wszystkiego wcześniej.
- Ja też cię kocham. Wreszcie to zrozumiałam - szepnęłam mu do ucha.
Nagle na niebie wybuchły różnokolorowe petardy. Patrzyłam na nie z zapartym trzem, przytulając się do tym razem właściwego chłopaka.
- To będzie dobry rok - powiedziałam, po czym stając na palcach cmoknęłam czule Liama w nos.



                                                        KONIEC

  /Mam nadzieję, że Wam się podoba :) Napisałam tego imagina na prośbę pewnej dziewczyny, jednej z naszycz sióstr ;) Komentujcie, proszę ;)

A tak poza tym, to życzę Wam udanego Sylwestra! Miłej zabawy! A w zbliżającym się nowym roku wiele szczęścia, sukcesów, nowych przyjaciół, mile spędzonych chwil oraz aby Wasze grono na tym blogu się powiększało <3 ;) 

piątek, 13 grudnia 2013

'Uwierzyć w szczęście' Rozdział 5

Wiem, nie w terminie. Ale nadchodzi weekend. Zamierzam to nadrobić :) Przepraszam za długą nieobecność.


Tak, jego oczy...
Nie wiem sama ile czasu już minęło. Wiem tyle, że oprócz nas wszyscy tańczą.
W pewnym momencie Harry przerwał to zamyślenie przyciągając mnie bliżej do siebie. Po chwili zaczął przybliżać swoje usta do moich. Już czułam jego oddech, był niemalże parę milimetrów ode mnie, gdy odepchnęłam go lekko. Zagroziłam mu palcem z lekkim uśmieszkiem wygranej, odkręciłam się na pięcie i podążyłam dalej, odchodząc od Harry'ego. A on widząc to, pobiegł za mną. Ja w tym czasie nie zauważając go wyszłam na taras. Stanęłam sobie przy barierce, wpatrując się w jeszcze całkiem jasne niebo. Nagle poczułam, że ktoś kładzie dłoń na moim ramieniu, momentalnie się odwróciłam.
- Eeej, dlaczego mi uciekłaś? - odezwał się chłopak nieco zachrypniętym głosem.
- Nie uciekłam - odezwałam się, próbując jednocześnie wydostać z jego uścisku.
- Spokojnie - mruknął mi do ucha z uśmieszkiem, który uznałam za uwodzicielski.

Owinął swoje ręce wokół mojej talii i przyciągnął bliżej siebie. Zaczął mruczeć mi do ucha miłe słówka.
- Harry, zostaw – próbowałam wydostać się z jego uścisku.
- Dlaczego? – spytał.
- Bo cię nie znam? – spytałam, unosząc lekko brwi.
- Mamy jeszcze dużo czasu, żeby się poznać – powiedział, po czym znów zaczął przybliżać do mnie swoje usta.
- E, e, e! – położyłam palec na jego ustach – nie całuję się z byle kim. – powiedziałam robiąc zwycięski uśmieszek.
- Nie jestem byle kim – odezwał się.
- To się jeszcze sprawdzi – mrugnęłam do niego, po czym weszłam do pomieszczenia, gdzie bawili się goście Zayna.
Potańczyłam jeszcze chwilę z dziewczynami, po czym pożegnałam się ze wszystkimi poznanymi i udałam się do domu. Byłam nawet w całkiem dobrym stanie, biorąc pod uwagę to, że tyle wypiłam.


Gdy wróciłam do domu, poszłam od razu do pokoju i walnęłam się na łóżko. Zdrzemnęłam się z pół godziny, po czym przebrałam się, siadłam wygodnie na łóżku i wzięłam swój laptop. Weszłam na facebooka i od razu zauważyłam parę nowych zaproszeń do znajomych. Zaprosiły mnie dziewczyny, Niall, Liam, Lou, Zayn no i Harry. Zaakceptowałam je i momentalnie wyświetliło mi się okno chatu z Harrym.
Harry: No cześć, księżniczko. I jak się czujesz? :)
Stella: Ech, cześć. W miarę dobrze, a ty?
H: Kiepsko, bo cię nie widzę.
S: Tani podryw.
H: Tak myślisz?
S: Tak.
H: No nic, do której klasy dochodzisz?
S: Do klasy D.
H: Będziemy mieć razem matmę, chemię i polski. :)
S: Aha?
H: Nie cieszysz się?
S: A dlaczego miałabym się cieszyć?
H: W końcu będziemy się widzieć.
S: Tak, po prostu skaczę z radości.
H: Miło to słyszeć.
S: To był sarkazm -,-
H: Wielka szkoda. No, to do jutra. Życzę ci kolorowych snów z moim udziałem.
S: Dzięki?
H: Do jutra, księżniczko.

Zniknął. Zamknęłam laptop, po czym położyłam głowę na poduszki. Ech, coś czuję, że ten gość jednak się ode mnie nie odczepi. Tak, to prawda, że mi się podobał, ale robi się nachalny. Czuję, że jakby chciał mnie zdobyć. Czyżbym miała być jego kolejną ofiarą? Co to, to nie. Jeszcze się zdziwi.

                                                          ***Następnego dnia***


Lekcje mijały raczej normalnie, aż nadszedł polski. Były tylko dwa wolne miejsca, jedno przy jakimś z lekka obleśnym kujonie, a drugie... drugie obok niego. Harry spojrzał na mnie i mi machnął. Przekręciłam oczami i podeszłam do niego.
- Zapowiada się na ciekawą lekcję - powiedział z promiennym uśmiechem, a na jego policzkach pojawiły się słodkie dołeczki.
- Bardzo - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. Nie będzie tak źle. Trzeba się zakumplować.
Co jakiś czas chłopak zaczepiał mnie, dziugając, zagadując. Wydawał się być całkiem miły. Po lekcji, gdy założywszy torbę na ramię miałam już wychodzić, on złapał mnie za rękę.
- Hej, gdzie tak pędzisz?
- Do domu.
- Odprowadzę cię, chcesz? - spytał, spoglądając na mnie z góry kocimi oczyma.
- Skoro nalegasz - powiedziałam odwracając się, by nie zauważył moich rumieńców.
- A, zauważyłem - szepnął, jakby czytał mi w myślach.
Przez całą drogę rozmawialiśmy. Opowiedział mi o sobie i spytał o moją historię. Gdy dotarliśmy już przed moje drzwi, spytał, czy byłabym skłonna gdzieś z nim wyjść. Zaproponował mi, abym przyszła na imprezę do niego, która miała odbyć się w przyszłym miesiącu. Mieli pojawić się także chłopaki z paczki, a wraz z nimi Dan, El i Pezz. Zgodziłam się.
Przez ten czas zdążyłam się ze wszystkimi zakumplować, dziewczyny śmiało mogę nazwać moimi przyjaciółkami, a resztę - paczką. Czułam się dobrze w ich towarzystwie.
                                                                         ***

Nadeszła sobota. Wybrałam krótką, trochę obcisłą, czerwoną sukienkę. Postanowiłam rozpuścić swoje włosy, ułożone w lekkie fale. Do tego mała, czarna torebka i baleriny. Podkreśliłam moje usta mocnym błyszczykiem, zrobiłam kreski eyelinerem i jeszcze rzęsy. Wchodząc do salonu usłyszałam parę komplementów od Nessy i jej chłopaka.
- Wyglądasz sexi - skomentował Jake.
- Mam być zazdrosna? - spytała żartobliwie siostra.
Rozległ się dźwięk klaksonu.
- O, to moja podwózka, ja lecę - pomachałam im.
Usłyszałam jeszcze tylko głos Vanessy:
- Mała, nie za często chodzisz na te imprezy, jak na początek?
Ja byłam innego zdania. Wyszłam z domu, wsiadłam do samochodu i już mnie nie było.
- No, no, no. Dziewczyno - odezwała się Perrie - Harry wybrał sobie niezłą laskę.
- Nie jestem jego - odezwałam się z uśmiechem.
- Już niedługo. Czuję to. Widać, że sama tego chcesz. Przyznaj.
- No... no dobra, macie mnie - roześmiałam się.
- Ale musisz uważać. Widzisz, Hazza lubi wyrywać co jakiś czas nowe laski. To taki podrywacz. Nie daj się nabrać na to jego milutkie oblicze.
- Przecież wiem. Zdążyłam już zauważyć, że nie należy do tych grzecznych - westchnęłam.

Po chwili byłyśmy już na miejscu. Czułam podekscytowanie. Harry okazał się jednym z tych rozrabiaków. Miał na sobie pary tatuaży, lubił flirty, był całkiem miły, ale często także chamski. Mimo to nadal jeszcze mi się podobał. W mniejszym stopniu, ale jednak.

 /Mam nadzieję, że się spodobał. Może na razie trochę mało akcji było, ale poczekajcie do następnego rozdziału :D Huehuehue :) Komentujcie!